Felietony, chłodna opinia o futbolu i sporcie za twoim oknem.

Puchar Polski

środa, 11 kwietnia 2012

 

Ruch finalistą PP

 

Wisła Kraków miała za sobą nieudaną passę sześciu meczów bez wygranej( w tym dwie porażki z ”Niebieskimi” – w PP i w lidze), ponad miesiąc temu ”Biała Gwiazda” dopisała do swojego konta trzy oczka po raz ostatni. Mimo, że dziś wygrała, niedosyt pozostał, gdyż jedyna mglista szansa na grę w pucharach w przyszłym sezonie odpłynęła wraz z niebieskim potokiem w konkursie rzutów karnych. Gospodarze byli dziś ekipą lepszą, ale konsekwencją wykazali się podopieczni W.Fornalika, którzy śmiało kroczą po Puchar Polski!

W ekipie przyjezdnych zabrakło Łukasza Burligi, który zgodnie z klauzulą wypożyczenia nie mógł zagrać na Reymonta.  Rafał Grodzicki był zawieszony za kartki, a Marek Zieńczuk nie wystąpił z powodu kontuzji.

Wiślacy zamykali gości w ich polu karnym, ale nie stwarzali zagrożenia pod bramką Marko Perdijica. Pierwszy wrzutka w pole karne z rzutu rożnego w 8 minucie trafiła na głowę Piotra Stawarczyka, chwilę później Maor Melikson dośrodkowywał z przeciwnego rogu, ale piłka po strzale jednego z piłkarzy Wisły przeszła wysoko nad poprzeczką.

Trzeci korner w 11 minucie spotkania nie wniósł większego zagrożenia. Izraelczyk dośrodkowywał za mocno.

Rzut wolny w 14 minucie spotkania na bramkę niemal przekuł Nunez, ale arbiter anulował bramkę. Wiślacy po meczu na pewno będą mieć pretensje o niezaliczenie gola. Z wydawałoby się niegroźnej pozycji gospodarze mogli wykorzystać broń Ruchu, czyli stałe fragmenty, na swoją korzyść.

Co nieudało się wcześniej, doszło do skutku kilka minut później. Gabor Straka sfaulował w polu karnym Ilieva i zobaczył żółty kartonik. Zamiast trafić czysto w piłkę, wszedł w nogi napastnika. Jedenastkę na gola zamienił Cvetan Genkov posyłając golkipera Ruchu w przeciwny róg niż piłkę.  Niebiescy zamiast ruszyć do ataku, nadal byli ustawieni głęboko. Nie oddali strzałów na bramkę Pareiki, nie zbliżając się nawet do linii szesnastego metra. Estończyk mógł sączyć martini między słupkami. Przytomnie zachował się w ostatniej minucie, wybijając strzał z rzutu wolnego Straki.

Na 10 minut przed gwizdkiem kończącym pierwszą część spotkania Wiślacy mogli podwyższyć prowadzenie na 2:0, gdyby tylko strzał Genkova okazał się celniejszy. Iliev na flance ograł dwóch obrońców, wycofał piłkę do Bułgara, który huknął niecelnie z kilkunastu metrów.  Gdyby nie Perdijic  i nieuznany gol Nuneza, podopieczni Waldemara Fornalika do szatni mogliby schodzić z kilkubramkową stratą.

Rozpędzona lokomotywa, która kilka dni temu została zatrzymana przez Legię na Łazienkowskiej nie potrafiła dorzucić ”węgla do pieca”. Goście nie stwarzali żadnych sytuacji, wydawałoby się, że walczący o podium ligowe Ruch zagra lepiej, widoczny był brak dwóch głównych ogniw zespołu, dziś nieobecnych – Grodzickiego i Zieńczuka. Goście w pierwszej połowie byli słabszym zespołem i zasłużenie przegrywali. Siła ofensywna opierająca się jeszcze kilka dni temu na Piechu i Macieju Jankowskim dziś szwankowała. Napastnicy byli całkowicie niewidoczni, nie dostawali podań.

Po faulu Janoszki w 43. minucie, Nunez dośrodkowywał w pole karne, ale tam znakomicie interweniował Perdijic, piąstkując piłkę przed pole karne.

Na minutę przed końcem na podyktowanie karnego nie zdecydował się sędzia, choć miał do tego podstawy. Łukasz Janoszka został odepchnięty przez Michała Czekaja, ale sytuacja uszła uwadze trójki sędziowskiej.  Mimo, że goście mieli pretensji, ewentualny karny był dyskusyjny. Gdyby któryś z zawodników oddał strzał, byłby to jedyny celny Niebieskich w pierwszej części spotkania.

Tuż po przerwie podopieczni Michała Probierza podwyższyli prowadzenie na 2:0. Goście mogą być źli na siebie, ponieważ to ich błędy przyczyniły się do straty bramki. Pareiko wykopał piłkę, która trafiła do Marcina Malinowskiego. Ten chcąc osłonić piłkę ciałem, niefortunnie oddał ją Meliksonowi, który nie omieszkał pokonał golkipera Ruchu. Perdijic mógł się zachować lepiej, na jego nieszczęście jego niezdecydowanie wykorzystał Izraelczyk.

Po wrzutce a autu w 55, minucie, piłkę tuż przed linią końcową boiska przejął Piech, wycofał na 16 metr do Jankowskiego, ale ten nie trafił nawet w futbolówkę. Chwilę później gospodarze wykonali rzut rożny z 7 metrów, po którym piłka trafiła w mur.

Szkoleniowiec Niebieskich po godzinie gry, zdjął niewidocznego Jankowskiego i w jego miejsce wprowadził Pawła Abbotta.
W 66. minucie ponownie Genkov przyspieszył i będąc niekrytym strzelił po długim rogu. Skonsternowany Perdijic już miał przepuścić piłkę, ale na posterunku byli obrońcy gości. Jeden z nich w ostatniej chwili wybił piłkę zmierzającą do siatki.

W 69, minucie odepchnięty w polu karnym został Janoszka. Palijć pociągał piłkarza Ruchu za koszulkę. Kolejna kontrowersyjna sytuacja została dopisana do katalogu skarg. Arbiter podjął szybką decyzję i wskazał na wapno. Paweł Abbott po kwadransie gry rozbudził marzenia o grze w finale PP pewnie wykorzystując karnego. W następnych minutach pole karne Ruchu przeżywało oblężenie. Wiślacy strzelali raz po raz w boczną siatkę.

W ostatniej akcji regulaminowego czasu gry, Cvetan Genkov skierował piłkę do siatki głową po fenomenalnie rozegranej kontrze. Do piłki zagrywanej w polu karnym nie doszedł Bułgar, ale popędził za nią Patryk Małecki i skierował ją tuż na prawy słupek bramki. W tej sytuacji futbolówka nie mogła  nie wpaść do bramki. Takim sposobem w ostatniej akcjii, gospodarze doprowadzili do dogrywki. Niebiescy nie grzeszyli konsekwencją i zamienili własne błędy na trzy gole przeciwników, by w dogrywce drżeć o wynik.

W 95 minucie Tomas Josl wywalczył rzut rożny dla swojej drużyny, ale nic z niego nie wynikło. Ostatnią zmianę zdążył przeprowadzić Michał Probierz zdejmując Jirsaka i wprowadzając 18-letniego Alana Urygę, który wystąpił w podstawowym składzie w przegranym meczu ostatniej kolejki z Jagiellonią Białystok.

W dogrywce obraz gry uległ zmianie. To Ruch Chorzów wziął się w garść. Wiślacy skupili się na bronieniu dostępu do własnej bramki. Ostrożna gra – tak można zatytułować dodatkowe 30 minut. Żaden z zespołów nie chciał dopuścić do straty gola,  nie odsłaniał się. Mimo to, zawodnicy Wisły Kraków wykazywali się większą inwencją chcąc zakończyć mecz na dogrywce. Byli blisko gola, gdy w 114. minucie gry Nunez wypatrzył na szóstym metrze Bitona. David skierował piłkę ponad poprzeczkę nie zatrudniając Perdijica przy strzale.

W 120. minucie Garguła strzelił w poprzeczkę, do dobitki zdążył Małecki i skierował piłkę do bramki, ale słusznie arbiter liniowy podniósł chorągiewkę wskazując na pozycję spaloną. Pierwszy raz od finału Pucharu Narodów Afryki oglądałam rzuty karne, tym razem na żywo.

W pierwszej serii jedenastek pomylił się David Biton. Jego strzał wyczuł Matko Perdijic. Szczęśliwie dla Wisły Pareiko wyłapał uderzenie Szyndrowskiego i na tablicy widniał wynik 2:2. W piątej kolejce arbiter zarządził powtórzenie karnego przez Cvetana Genkova. Na Bułgara presja nie wpłynęła negatywnie, bo pewnie posłał piłkę w odrębny róg. Emocje trwały do ostatniego strzału. Szczęśliwi Chorzowianie podbiegli do Perdijica, który pewnie obronił strzał Nuneza.

Wisła walczyła do ostatniego momentu, przeważała, była dziś zespołem lepszym, ale nie zmienia to faktu, że w konkursie rzutów karnych lepsi okazali się podopieczni Waldemara Fornalika, którzy zagrają w Finale Pucharu Polski!

 

 

| < Grudzień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
        1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31
O autorze

Follow my blog with Bloglovin bloglovin

Blogi Sportowe
  • Piszę także na Pubsport.pl
  • Pubsport.pl Kasia Bącalska

    Utwórz swoją wizytówkę wiadomości sportowe, publicystyka, sport na żywo, blog sport