Felietony, chłodna opinia o futbolu i sporcie za twoim oknem.

T-Mobile Ekstraklasa

piątek, 27 kwietnia 2012

Marcin Wodecki/gornikzabrze.pl

 

Dublet Wodeckiego i trzy gole na Roosevelta to bagaż bramek z jakimi z Zabrza wyjeżdżają piłkarze Podbeskidzia. W drugiej połowie spotkania zawodnicy wyraźnie się ożywili i odpalili arsenał z amunicją i naostrzyli celowniki.

 

Na trybunie Górnika Zabrze obecnych było wiele znanych twarzy, w tym Deniss Rakels, zawodnik GKS-u Katowice. Ciekawe czy patrząc na Milika, podpatrzył kilka zagrań. (zaledwie pięć goli Łotysza w I lidze).

W 25 minucie na bramkę Mateusz Bąka uderzał Arkadiusz Milik. O strzale można powiedzieć tyle ile o rzutach wolnych Cristiano Ronaldo w meczu z Bayernem - nie stworzył zagrożenia, a piłka pofrunęła wysoko ponad bramką wprost na plac budowy?choć nie mam pewności, że nie znalazła się na pobliskiej drodze. Już kilka minut później rajd od środka pola przeprowadził Nakoulma, podał na lewą flankę do Pazdana, piłka odbiła się od jednego z obrońców i wylądowała na kornerze. Po małym zamieszaniu w polu karnym, mógł paść gol. Futbolówka znalazła się pod nogami Zielińskiego. Ten chcąc się popisać strzałem nożycami, nie nastawił celownika i kolejna piłka znalazła się poza obszarem gry.

Po prawie pół godzinie gry, sam na sam mogli wyjść gracze Podbeskidzia po stracie piłki przez rywali w odległości ok.25 metrów od bramki Witkowskiego. Kilka chaotycznych strat i z akcji pozostały...wióry. 33 minuta to rzut wolny dla gospodarzy, po tym jak przed polem karnym za koszulkę pociągany był Nakoulma. Czarnoskóry zawodnik chwilę podreptał na czterech kończynach i wywalczył stały fragment gry. Do piłki podszedł Mariusz Magiera, przymierzył i uderzył na lewy słupek.

Dosłownie 100 sekund później żółtą kartką ukarany został Damian Byrtek. Sędzia nie zawahał się podyktować jedenastki  za faul. Do wapna podszedł ''Prezes'', który z precyzją przymierzył obok prawego słupka. Golkiper gości wyczuł strzał, ale był przy nim bezradny. Tym samym Zabrzanie udokumentowali golem swoją przewagę w pierwszej połowie, która wyrażała się zaledwie w posiadaniu piłki w okolicy środkowej boiska. Celne strzały można pominąć milczeniem, mogliśmy je policzyć na palcach jednej ręki...gdybyśmy tylko mieli co liczyć.

W końcówce pierwszej połowy długie podanie wylądowało w rękach golkipera Podbeskidzia. Na odpowiedź nie musieliśmy długo czekać. Witkowski zderzył się z kolegą z drużyny i wypluł piłkę przed siebie. Nikt nie wykorzystał prezentu. W doliczonym czasie gry pierwszej  części spotkania goście mieli dwa rzuty rożne, które stworzyły tyle zagrożenia ile słonecznik zrzucany przez kibiców czy zraszacze wody w czasie przerwy.

Pięć minut po rozpoczęciu drugiej odsłony, trzy stuprocentowe sytuacje mieli gospodarze. Robili z piłkarzami Roberta Kasperczyka co chcieli i mogli znacząco podwyższyć prowadzenie, gdyby tylko piłka po strzałach Zielińskiego znalazła drogę do siatki. Kibice podnosili się z trybun raz po raz i łapali się za głowy, jednak skuteczność piłkarzy Adama Nawałki pozostawiała wiele do życzenia.

W drugiej połowie spotkania przy Roosevelta, tempo meczu spadło, choć nie było wcześniej wysokie. Piłkarze z Bielska-Białej stanowili tło dla notujących wiosną dobre wyniki Zabrzan.

W 75 minucie gry Prejuce włączył szósty bieg, podryblował niczym Ronaldo i wyłożył piłkę na 16 metr do jednego z kolegów. Jak się można było spodziewać, składy z amunicją tego dnia były opróżnione, więc futbolówkę mógł spokojnie odprowadzić wzrokiem Mateusz Bąk.  Moment później Zieliński nie zdecydował się na strzał będąc pilnowanym przez obrońcę. Gdy już odnalazł Nakoulmę, ten nie przyłożył dobrze stopy. Gospodarze szukali kolejnej bramki, często ich gra sprawiała jakby chcieli wejść z piłką do bramki, ale nie ma tak łatwo. Żaden z zawodników nie wykorzystał wielu okazji, dziur w defensywie rywali i nikt nie sięgnął po szczęście, którego piłkarze Adama Nawałki tego wieczoru nie mieli?do czasu.

W końcówce spotkania  pogrążyli rywali strzelając im dwa gole w krótkim odstępie czasowym. Dublet ustrzelił ten, który zaledwie kwadrans wcześniej zmienił Arkadiusza Milika. Marcin Wodecki okazał się bohaterem spotkania. W 82 minucie  trafił do siatki Podbeskidzia, kończąc akcję zespołu strzelając do pustej bramki. Chwilę później ponownie ożywił trybuny strzelając na 3:0. Miast miana ''MVP'' dostał koguta (tradycyjna nagroda dla najlepszego zawodnika meczu).

Podbeskidzie zanotowało piątą porażkę z rzędu. Następny mecz Górnik rozegra z Wisłą 3 maja.

 

 

 

 

czwartek, 12 kwietnia 2012

Czy Ruch wygra z Górnikiem, ponownie w tym sezonie?

Wielkie Derby Śląska to mecz, na który czekają wszyscy zarówno zawodnicy, trenerzy i przede wszystkim kibice. To wielkie święto piłki nożnej na Śląsku, które elektryzuje cały kraj. Zarówno na boisku jak i poza nim będzie to duże wydarzenie. Już za kilka dni zmierzą się dwie drużyny, które mają na koncie po 14 tytułów mistrzowskich.

 

Wielkie Derby Śląska zostaną rozegrane na obiekcie Ruchu Chorzów już za trzy dni. Zapotrzebowanie na bilety było większe niż wynosi pojemność stadionu - 9300 miejsc. Według przedsezonowych zapowiedzi Derby miały się odbyć na Stadionie Śląskim, ale plany nie doszły do skutku. Chorzowski gigant jest wciąż w trakcie przebudowy i nie wiadomo kiedy zostanie oddany do użytku. Problemy z elementem konstrukcji tzw. krokodylami spędzają sen z powiek działaczom Niebieskich, którzy już liczą straty związane z koniecznością gry na przestarzałym stadionie przy ul. Cichej.

Niebiescy przystąpią do meczu zaledwie kilka dni po wyczerpującym pucharowym starciu z Wisłą. W składzie zabraknie pauzującego za kartki Gabora Straki. Do kadry powinni wrócić: Łukasz Burliga i Rafał Grodzicki. Wciąż niepewny jest występ Marka Zieńczuka.

Siłą Ruchu jest kolektyw, zgranie zespołu i nie wywieranie presji na zawodników. W drużynie prym wiodą Piech, Grodzicki czy Jankowski.  Grają mile dla oka i atrakcyjnie w ofensywie.  Piech jest głównym żądłem zespołu, którego siłą są stałe fragmenty gry i żelazna dyscyplina.  - Ruch jest to drużyną potrafiąca grać zespołowo. Cechuje ich świetna organizacja gry w ofensywie jak i po stracie piłki. Doskonale bronią taktycznie. Widać, że cały czas ta drużyna robi postępy, rozwija się i wiele do zespołu wnoszą indywidualności. Wiele meczów widzieliśmy, gdy Ruch wygrywał dzięki indywidualnym rozwiązaniom piłkarskim na boisku. - mówił na dzisiejszej konferencji Adam Nawałka.

Ostatnie derby rozegrywane na przebudowywanym meczu na Roosevelta w październiku zakończyły się zwycięstwem Niebieskich(2:1) po golach Szyndrowskiego i Piecha. Zabrzan stać było wtedy tylko na wykorzystanie jedenastki, po której objęli prowadzenie w meczu.  Po meczu Adam Nawałka nie był zadowolony z taktycznych błędów piłkarzy - Straciliśmy bramkę po indywidualnych błędach, które nie powinny nam się przytrafić. W naszą grę wkradł się totalny chaos. Zawodnicy chcieli jak najszybciej odrobić straty, co doprowadziło do tego, że środek pola stał się tylko i wyłącznie domeną Ruchu Chorzów.

Ruch Chorzów ma matematyczne szanse na zdobycie Mistrzostwa Polski, pierwszego od...1989 roku. Wtedy tuż po awansie do 1 ligi, beniaminek, na którego nikt wtedy nie stawiał przyjechał do Zabrza, gdzie miał zmierzyć się z dzierżącym tytuł Mistrza Polski od czterech lat Górnikiem. Chorzowscy bez presji wygrali spotkanie w stosunku 2:1, a potem sięgnęli po tytuł ligowy, a królem strzelców został...Krzysztof  Warzycha. Wówczas zawodnikiem Chorzowian był Waldemar Fornalik.

Wojciech Grzyb tak wspominał sezon 1988/89:

''To był 1989 rok. W Polsce upadał komunizm, a Ruch Chorzów zdobył swoje ostatnie mistrzostwo Polski. To było niesamowite, pamiętam, że o tytule decydował mecz w Zabrzu, na boisku największego rywala. Ruch wygrał 2:1, a w samej końcówce Rysiek Kołodziejczyk, dziś nasz trener bramkarzy, obronił rzut karny. To była chyba najważniejsza interwencja w jego karierze.''

Bezpośrednie spotkanie miało zadecydować wówczas o tytule. Ryszard Kołodziejczyk zapewnił komplet punktów drużynie - Chociaż wtedy w drodze po tytuł rozegraliśmy wiele świetnych spotkań, mecz w Zabrzu z Górnikiem jest jedynym, który nasi kibice wspominają do dziś. Muszę przyznać, że dla mnie z meczów Górnika tamto spotkanie było jednym z najważniejszych w karierze i chyba nawet w historii Ruchu. Jak się bowiem okazało przesądziło w zasadzie o 14. mistrzowskich tytule w dziejach klubu.

Górnik Zabrze - Ruch Chorzów - 1989r.

Określenie ''Wielkie Derby Śląska" pojawiło się na początku lat 60, kiedy spotkania między oboma klubami rozgrywano na Stadionie Śląskim. Towarzyszyły im wielkie emocje, bowiem Ruch i Górnik pretendowały do mistrzostwa Polski . Można powiedzieć, że miały wręcz charakter Świętej Wojny, ''bitwy o szpile''. Ich dominacja była widoczna w europejskich pucharach jak i na krajowej scenie.

Ostatnim szkoleniowcem, który zapewnił 14 ligowy triumf Górnikowi był Marcin Bochynek.  W tym sezonie podopiecznym Adama Nawałki nie grozi widmo spadku i puchary. Ruch zaś na pięć kolejek przed końcem sezonu ma cztery punkty straty do lidera - Legii Warszawa. W Chorzowie głośno mówi się o mistrzostwie, choć są szanse, to tylko matematyczne. Co ważne dla kibiców Niebieskich, podopieczni Waldemara Fornalika mogą zagrać w eliminacjach do Ligi Europy nawet jeśli przegrają w finale Pucharu Polski z Wojskowymi. Jedynym kryterium, które musi zostać spełnione to...mistrzostwo Legii. 

 

niedziela, 01 kwietnia 2012

FOTO: Dariusz Hermiersz

Górnik Zabrze po dwóch trafieniach Arkadiusza Milika ograł pewnie Koronę. Kielczanie tego dnia mieli problemy z oddaniem celnego strzału na bramkę Skorupskiego. Gospodarze przejechali się po zespole Leszka Ojrzyńskiego niczym TGV. 

 

Na Roosevelta w 24 kolejce T-mobile ekstraklasy przyjechała rozpędzona Korona Kielce. Piłkarze Leszka Ojrzyńskiego przed kilkoma dniami ograli Polonię Warszawa 3:0 i przyczynili się tym samym do zwolnienia Jacka Zielińskiego z funkcji szkoleniowca Polonii Warszawa.

Na murawę w Zabrzu nie wybiegł dziś Michał Zieliński, który wskutek klauzuli zawartej w jego kontrakcie z Koroną, nie mógł będąc wypożyczonym do Górnika zagrać w tym meczu. Gospodarze przed tym spotkaniem nie musieli oglądać się na rywali, bowiem nie grożą im puchary, ani strefa spadkowa. Przed tygodniem wbili trzy bramki Cracovii i pogrążyli piłkarzy Tomasza Kafarskiego, którzy pewnie zmierzają po miano pierwszoligowca.

Na boiskach całej Europy trwa akcja ''Razem ratujmy życie - profesjonalny futbol w walce z głodem''. Tuż przed pojawieniem się piłkarzy na murawie juniorzy zabrzańskiego klubu zaprezentowali baner, który ma zwrócić uwagę na problem głodu w Afryce.

Tuż przed pierwszym gwizdkiem, Adam Danch zebrał gromkie brawa od kibiców z okazji setnego meczu w ekstraklasie. Minutą ciszy fani uczcili dwóch zmarłych kibiców Górnika.

Pierwsze minuty stały pod znakiem walki  o górne piłki. W pierwszej minucie dobrą sytuację mieli gospodarze, ale podanie Nakoulmy nie trafiło do nikogo. Pierwszy rzut rożny oglądaliśmy w czwartej minucie. Piłkę dośrodkowywaną przez Kwieka wybili obrońcy.

W 13 minucie po wrzutce Lisowskiego spod linii bocznej goście mogli wyjść na prowadzenie, ale futbolówka nie znalazła adresata. Chwilę później dobrze zastawił się Szeweluchin i zakończył tym samym pierwszy kwadrans gry, w którym nie zobaczyliśmy celnych strzałów na bramkę Skorupskiego.  Maciej Korzym po długim podaniu ze środka pola pod presją jednego z obrońców nie opanował piłki , ale już kilka minut później jego zespół mógł się zrehabilitować gdy sędzia Marcin Borski podyktował rzut wolny dla gości. Z około 18 metrów dośrodkowywał Sobolewski i na tym skończyły się emocje związane ze stałym fragmentem gry.

Korona przeważała na boisku w pierwszej części spotkania, ale jej zawodnicy nie potrafili udokumentować tego golem. Coraz odważniej zaczęli poczynać sobie gospodarze. Kontra Górnika skończyła się na wyłuskaniu piłki Nakoulmie tuż przy linii bocznej boiska. Prostopadłe dośrodkowanie w pole karne Michała Bembena w 27 minucie spotkania trafiło wprost w rękawice Małkowskiego.  Kilkadziesiąt sekund później strzał  z półwoleja Prejuca został zablokowany. Akcje obu zespołów były niedokładne, kończyły się tuż przed ''szesnastką''. Górnicy z łatwością dochodzili do sytuacji, ale nie wykańczali akcji strzelając ''ślepakami''. Jednak wystarczyło pięć minut, by obraz gry radykalnie się zmienił.

Arbiter w 33 minucie nie zawahał się podyktować rzutu karnego dla gospodarzy za faul Małkowskiego na Arkadiuszu Miliku. Golkiper obejrzał żółty kartonik, a Milik nie dał mu żadnych szans posyłając piłkę ze stoickim spokojem w prawy róg bramki. Zaledwie 5 minut później sam na sam z bramkarzem wyszedł ponownie Milik i tuż przed przerwą zanotował dublet, strzelając praktycznie do pustej bramki po podaniu od Aleksandra Kwieka. 18-latek uniknął spalonego i  do przerwy wydarzenia na boisku kontrowali gospodarze, którzy mogli podwyższyć wynik strzelając Kielczanom trzecią bramkę do szatni.

Po przerwie Leszek Ojrzyński przeprowadził jedną zmianę swoim zespole. W miejsce Grzegorza Lecha pojawił się Łukasz Jamróz, mający wzmocnić siłę ofensywną drużyny. Gościom nadal brakowało animuszu i składnych akcji. Paradoksalnie Kielczanie mieli przejechać się jak TGV  po murawie na Roosevelta, tymczasem mknęli jak pociąg relacji Koszarawa-Zielona Góra.

W 58 minucie Marcin Borski ukarał trzech piłkarzy żółtymi kartkami. Za przepychanki w okolicach 20 metrów od bramki Skorupskiego ukarani zostali Maciej Korzym, Daniel Gołębiewski i Ołeksandr Szeweluchin. Zabrzanie nadal atakowali, nawet wejście Kiełba nie wzmocniło siły napadu gości. Na 3:0 mógł podwyższyć Milik, ale zaliczył pudło, nie trafiając z trzech metrów do pustej bramki. Za szybko wyskoczył do dośrodkowywanej piłki i nie zdołał jej należycie przyjąć.

Na 20 minut przed końcem, przy pewnym prowadzeniu pokład opuścili Nakoulma i Michał Bemben. Korona nie była w stanie tego dnia oddać celnego strzału na bramkę. Tuż przed ostatnim gwizdkiem Korona Kielce oddała dwa strzały, ale oba zakończyły się niepowodzeniem, jeden z nich sparował nad poprzeczkę golkiper gospodarzy.

Do końca spotkania  lokujący się przed meczem na jedenastym miejscu w tabeli gospodarze nie oddali inicjatywy i zasłużenie wygrali. Tym samym są niepokonani od czterech spotkań. W następnej kolejce zagrają u siebie z Polonią Warszawa.

 

 
1 , 2
| < Grudzień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
        1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31
O autorze

Follow my blog with Bloglovin bloglovin

Blogi Sportowe
  • Piszę także na Pubsport.pl
  • Pubsport.pl Kasia Bącalska

    Utwórz swoją wizytówkę wiadomości sportowe, publicystyka, sport na żywo, blog sport