Felietony, chłodna opinia o futbolu i sporcie za twoim oknem.
środa, 30 maja 2012

Stand Ip Speak Up

 

Po obejrzeniu materiału "Stadiony nienawiści", nakręconego w ramach prestiżowej serii filmów dokumentalnych BBC Panorama mam mieszane odczucia. Bulwersujący materiał, który wywołał już falę krytyki miał oburzać i wywołać kontrowersje i sprzeczność.

Pokazuje on Polskę w negatywnym świetle, ale czy zafałszował rzeczywistość, czy wkradły się przekłamania? Czy na stadionach ekstraklasowych i tych notowanych półkę niżej nie obserwowaliśmy pokazów ignorancji klubu i jakiegokolwiek sprzeciwu wobec władzy?

Polskę pokazano w świetle reflektorów, niemal nago. Zdjęcie rentgenowskie ukazało wiele wad.  Obnażono wady. Przeciętny kibic może się poczuć urażony określeniami: rasista, neofaszysta, homofob, człowiek nietolerancyjny, antysemita itd., a to wszystko przez grupę, bandę ludzi zakłócającą spokój podczas meczy. Rację mają twórcy filmu. Rasiści chodzą bezkarnie po ulicach polskich miast, co najwyżej mając wyrok w zawieszeniu, lub zakaz stadionowy, jeśli już kamera wyłapie ich twarze, a policja pofatyguje się by zidentyfikować ich personalia.

Realizatorzy mieli z czego wybierać.  Zachowań niegodnych kibica w tym sezonie i poprzednich obserwowaliśmy więcej niż trochę. Wyrywanie krzesełek podczas finału Pucharu Polski oraz wtargnięcie na murawę kibiców, derby Śląska pod znakiem pokazów pirotechnicznych i braku interwencji służb porządkowych, ochrona na stadionach, która w razie niebezpieczeństwa pierwsza się ewakuuje. Paradoksalnie strzec życia będą ludzie pracujący dla firm ochroniarskich na co dzień zajmujących się ochroną spotkań Ekstraklasy, które w ich wykonaniu wypadają blado (patrz: Wielkie Derby Śląska przy Cichej).

W materiale skupiono się na pokazaniu rasizmu wśród kibiców, wybrano sceny gdzie Ci dosłownie wydają okrzyki, które tylko w ZOO usłyszymy, już po przekroczeniu bram. Czyżby przejście przez bramki przed meczami Euro miałyby być właśnie taką przepustką do piekła? Nie przesadzajmy, podczas mistrzostw na trybunach nie będzie zorganizowanych grup kibiców, zagorzałych fanatyków, „ultrasów”, którzy zazwyczaj najdonośniej wspierają swoją drużynę, ale i bez pardonu krytykują władze. 

„Nie ryzykujcie przyjazdu, bo możecie wrócić w trumnach” - jakże adekwatne w tym świetle wyda się zdanie wypowiedziane przez byłego kapitana reprezentacji Anglii Sol Campbella.  Ojciec Alexa Oxlade-Chamberlaina zapewnił, że jego rodzina na Euro nie przyjedzie, z powodu obaw o własne bezpieczeństwo. Czy to już nie przesada, czy to tylko stereotypowe, karykaturalne wymysły ludzkie postrzegające ten 40-milionowy naród jak żądne krwi zwierzęta. W tym oceanie są obecne wynaturzenia, które w skarykaturyzowany sposób unaocznił materiał BBC.

Michał Okoński – zastępca redaktora naczelnego „Tygodnika Powszechnego” na swoim blogu odniósł się do zamieszek, które targały Anglią w zeszłym roku „Owszem, wszystkie pokazane przez BBC sceny są prawdziwe i można by ich znaleźć dużo więcej. Tyle że podobny film można by nakręcić w Anglii. Gdyby Jan Pospieszalski przypadkiem był z kamerą w Londynie podczas ubiegłorocznych zamieszek, mielibyśmy teraz niezły pojedynek na „dokumenty”.”

W zaledwie 25-minutowym materiale znalazły się sceny najbardziej wyolbrzymiające problem rasizmu i bijatyk na polskich stadionach. Filmik całkowicie podporządkowany jest tezie, jak to Polska nie potrafi poradzić sobie z chuliganami i jakimś jesteśmy bandyckim narodem. Ale czy umiemy poradzić sobie z chuliganami? Co sezon dowiadujemy się, że jednak brakuje nam wiele do zapobiegnięcia zamieszkom w trakcie meczy. Scenka z Campbellem, którą przećwiczono sprytnie zawczasu kilka razy by wypadła wiarygodnie, to majstersztyk aktorski mający działać ekspresywnie na widza. W zamyśle taktyka przyporządkowana została celowi, by pokazać w najgorszym świetle wydarzenia w Polsce na przestrzeni kilku lat. Wyodrębniono chwile, zarejestrowano migawki i podstawiono obserwatorom opakowany produkt, w którym skrywane są tajemnice agresywnych zachowań.

Od lat prowadzone są kampanie na rzecz przeciwdziałaniu rasizmowi i ksenofobii w sporcie. Kampania "Wstańcie, powiedzcie nie rasizmowi" zainicjowana przez Thierry’ego Henry’ego spowodowała w futbolu wielką falę. Włączyło się do niej wiele europejskich klubów, w tym te z Polski. Nadal obserwujemy słowne utarczki na boiskach. Przykłady można mnożyć. Saïdi Ntibazonkiza został wyzwany od Czarnuchów przez Patryka Małeckiego. W Hiszpanii zaś Marcelo miał być obwołany „małpą” przez Busquetsa. Zaś na północy, w małej Holandii występują negatywne zjawiska, fundamentem pod to miało być otworzenie rynku pracy dla imigrantów ze Wschodu. We Francji wybuchł skandal rasistowski po tym jak pomocnik Auxerre, Kamel Chafni  został obrażony na tle rasowym przez sędziego liniowego. Laurent Blanc miał skrzętnie zasugerować by ograniczyć liczbę czarnoskórych piłkarzy, i tych pochodzenia arabskiego. Ze swoich słów musiał się tłumaczyć, przeprosił ale koniec końców został oczyszczony z zarzutów. Na półwyspie Apenińskim Mario Balotelli znosił ksenofobiczne nastroje, obrzucano go inwektywami.

Roman Kurkiewicz z "Przekroju" w TVN24 powiedział: Zjawisko rasizmu jest w Polsce dużo większe, niż ten film pokazuje.
Nie sposób zaprzeczyć Walka z rasizmem trwa, a zegar tyka….

 

 

 

sobota, 26 maja 2012

PL

 

Liverpool ma za sobą słaby sezon, niedawno właściciele pozbyli się Kenny'ego Dalglisha i szukają jego następcy. Skupiają się także na zatrzymaniu najlepszych (?) graczy, wśród nich jest Martin Skrtel. Także w ekipie Chelsea nie wiodło się najlepiej. W obydwu klubach nie potrzeba burzenia i budowania ekipy do początku. Wymagany i pilnie poszukiwany jest dowódca, który zapanuje nad nieładem i chaosem otaczającym „The Reds”. W rubryce pilne widnieją: doładowanie akumulatorów, wzmocnienia kadry, dołączenie kolejnych elementów, spoideł. By stworzyć maszyny, które ruszą w sierpniu trzeba je naoliwić. 

 

Na słaby sezon Liverpoolu wpłynęła dyspozycja zawodników odpowiadających za zdobywanie bramek - zaledwie 47 trafień w 38 kolejkach, a także zawieszenie Luisa Suareza na osiem meczów za rasistowskie zachowanie względem Patrice'a Evry - piłkarza Manchester United. Charlie Adam nie wzbudzał zachwytu swoimi zagraniami, będąc cieniem samego siebie. Stewart Downing , Jose Enrique, Andy Carroll i Steven Gerrard grali przeciętnie, by nie powiedzieć tragicznie. 

Słaba postawa zespołu doprowadziła w końcu do zwolnienia menedżera Kenny'ego Dalglisha i poszukiwań nowego szkoleniowca. Na celowniku znaleźli się były selekcjoner Reprezentacji Anglii - Fabio Capello, ekstrener Chelsea Andre Villas-Boas, Alan Pardew, który zanotował imponujący sezon z Newcastle United i Roberto Martinez - szkoleniowiec Wigan. Jak dotąd nie zdecydowano o zatrudnieniu konkretnej postaci na stanowisku i wciąż trwają poszukiwania. Tymczasem Liverpool będzie się starał zatrzymać w zespole Martina Skrtela. Środkowemu obrońcy kontrakt wygasa dopiero za dwa lata, jednak już mówi się o jego przedłużeniu. 

Byłym graczem Zenitu St.Petersburg interesują się kolejno Manchester City, Juventus i AC Milan. Jednak by wytransferować gracza będzie potrzebna większa kwota, mówi się o 25 milionach euro, czyli kwocie 2,5 raza większej niż Liverpool zapłacił za niego Zenitowi cztery lata temu. Czy uda się zatrzymać Skrtela. Obstawiam, że tak. Zanotował przeciętny sezon, grał regularnie, ale bez fajerwerków w obronie. W perspektywie dwóch lat kontraktu i zaporowej ceny, chyba tylko szejkowie zdecydowaliby się na kupno, a dotąd wokół tego transferu nie rozegrano zbyt wielu scen – to też nie powieść sensacyjna, w której główną rolę gra Wagner Ribeiro, agent zarówno Neymara jak  i Lucasa.

W tym sezonie maszyna z Liverpoolu znaczenie zawodziła i stanęła, na ósmej pozycji, z trzynastoma punktami straty do pozycji gwarantującej start w europejskich pucharach, a dokładniej Lidze Europy. Zawiodła także na szczeblu lokalnym, docierając na metę, cztery "oczka" za głównym rywalem z miasta Beatlesów - Evertonem. Maszyna sapała, dyszała i w końcu jej maszynista został zwolniony. Dalglish po dziwnym sezonie zostanie zastąpiony.  Dlaczego dziwnym? Przez niezrozumiałe decyzje. Zawodziła cała linia ofensywna, począwszy od Suareza i Carrolla, przez Downinga, który miast szarżować na skrzydle, pocił się wraz z kolejnymi metrami i pałętał po boisku nie umiejąc sobie znaleźć miejsca. Charlie Adam zapomniał kwestii jaką miał zagrać jako playmaker. Steven Gerrad przez kontuzje rozegrał zaledwie 1218 minut w 18 meczach strzelając pięć goli. 

 "The Reds" zmierzyli się już kulą lodową, wahaniami temperatur, może teraz czas by stawili czoła własnej psychice, głowom i zagrali przyzwoicie w przyszłym sezonie, nie mierząc tylko w Puchar Ligi. Z Fernando Torresem w składzie nie zdobywali trofeów, bez niego wypadli poza pierwszą szóstkę, mimo posiadania przepłaconego, wiecznie nieoszlifowanego diamentu i młodego - jak zwał tak zwał - Andy'ego Carrolla i "kanibala" Suareza nie stoczyli walki o przyzwoite miejsce w tabeli.

Paradoksalnie przebywający poza Liverpoolem, w Londynie Torres po przeprowadzce sięgnął po upragnione trofeum, Puchar Ligi Mistrzów. Mimo, że później powiedział, że najchętniej opuściłby Stamford Bridge i nienawidzi sytuacji w jakiej się znalazł, bycia rezerwowym. Nie ma tak łatwo, od napastników wymaga się goli. Ktoś powie, że asystował w przeciągu sezonu 13 razy. Owszem, ale zaliczył kilka razy więcej pudeł i nie wnosił do gry walorów ofensywnych. Jednak to on dobił FC  Barcelonę i wyrzucił ją z Pucharów, w półfinale strzelając gola na 2:2, na Camp Nou, w jaskini zwanej lwią. 

Chelsea po perturbacjach związanych ze zmianą na stanowisku szkoleniowca-  Andre Villas-Boas został wymieniony na nowszy model, posługujący się rodowodem asystenta - Roberto Di Matteo. Włoch przywrócił do składu gwiazdy, dowódców, którzy pokierowali wyniszczoną armią. Miał to być odwrót, ale ze stylem. Nie było fajerwerków, a jednak do gabloty trafiły dwa puchary: Anglii i Ligi Mistrzów. Lampard i Drogba po serii karnych mogli się cieszyć. Myśleć o wakacjach. Terry wraz z nimi, choć jego jedynym wkładem w wygranie starcia z Bayernem mogło być mentalne wsparcie, gdyż nie zagrał na Allianz Arena. To nie ważne, on wygrał. Mając w pamięci przestrzelonego karnego na Łużnikach, tym razem to nie on płakał - patrz Bastian Schweinsteiger, który będąc załamany zmarnowaniem "jedenastki" nie podał ręki nowo mianowanemu Prezydentowi Niemiec Joachimowi Gauck. 

Di Matteo zapewne pozostanie na stanowisku. Wszak triumfatora najważniejszych europejskich rozgrywek wstyd się pozbywać. Jednak nie jego zasługą jest ostateczny laur. On po odejściu AVB uporządkował szatnię. Stery dowodzenia przekazał liczącej się i mającej głos ekipie: Lampard, Drogba, Terry. Trójcy, herosom, którzy mieli poprowadzić swym doświadczeniem do triumfu. Reprezentant WKS po ostatnim gwizdku, odszedł w glorii chwały, blasku fleszy - Gloria Victis - Chwała Zwyciężonym, można by wznosić okrzyki. Odszedł w najlepszym dla siebie momencie, kiedy nastroje i emocje jeszcze nie opadły, a plany modernizacji drużyny dopiero powstają.

Pod wodzą Włocha "The Blues" nie grali kompatybilniej, postawili autobus w polu karnym, grali z kontry, a przede wszystkim mieli wielkie szczęście. Mimo, ze znajdowali się na tonącym statku szybciej zatopili okręt zwany Blaugraną. Zdobyli Lizbonę po golu Kalou, w rewanżu 1/8 uratowali się cudem, przegrywając najpierw na Stadio San Paolo z miejscowym Napoli 1:3, by już po rozszadach na stołku trenerskim strzelić tejże drużynie w rewanżu cztery gole i awansować do ćwierćfinałów. 

W przyszłym sezonie 2012/13 Londyńczycy będą mieć w nogach jeszcze ten, w którym rozegrali 60 spotkań. Śmiem twierdzić, że sukcesu nie powtórzą. Terry i Lampard nie będą już szybsi i młodsi. Londyńczyków i zarówno ekipę Liverpoolu czekają zmiany. Na placu budowy potrzeba konserwatora, ktoś chętny do tej pracy? W Liverpoolu trwa casting, to może Franz po Euro zdobędzie posadkę?

 

 

 

 

środa, 16 maja 2012

 

Ostatni mecz w roli gospodarza GKS Katowice przegrał sromotnie, trzema bramkami z Wartą Poznań. Szybkie 3:0 usatysfakcjonowało ekipę gości.

Na dobrą sprawę katowicki klub mógłby być pewien utrzymania gdyby zwyciężył kilka dni temu w Szczecinie z Pogonią i dziś z Wartą Poznań. Tak się jednak nie stało. Podopieczni Rafała Góraka notują słaby sezon, grają "w kratkę", dobre mecze przeplatając słabszymi. Pech chciał, że dziś im nic nie wychodziło, grali bez jakiegokolwiek zaangażowania w pierwszej połowie. Na drugą wyszli bardziej umotywowani, ale to nie wystarczyło nawet na honorową bramkę. Na dwie kolejki przed końcem katowicki klub znajdują się na ostatnim "bezpiecznym"  miejscu w I lidze, z czterupunktową przewagą nad Wisłą Płock.

Już w 3 minucie do pustej bramki piłkę skierował Piotr Reiss. Następnie Piotr Giel dwoma bramkami wybił z głów piłkarzy GKS-u rezultat inny niż zwycięstwo Warty.  Po dwóch bramkarskich kiksach Jacka Gorczycy - bramkarza gospodarzy, niedokładnościach w zagraniach po zaledwie 10 minutach Warta wygrywała 2:0. Podopieczni Czesława Owczarka strzelili dwa gole do pustej bramki. Widoczny był brak konsekwencji w obronie, chaos w grze. Piłkarze Rafała Góraka wyglądali tak jakby przed meczem wypili kilka kieliszków wódki...na wzmocnienie. Cokolwiek to było, osiągnęli cel odwrotny od zamierzonego.

Goście zagęścili środek pola. Notowali dużo przechwytów. Piłkarze GieKSy tracili piłki...o ile już je zdobywali. Nie stwarzali jakiegokolwiek zagrożenia w polu karnym, środku pola. O linii defensywnej (ona w ogóle była?) lepiej zapomnieć. Prezentowała się fatalnie.

Po 25 minutach spędzonych na trybunie można było właściwie pakować zabawki. Festiwal strzelecki, choć jednostronny trwał w najlepsze. Klub z Poznania prowadził trzema bramkami całkowicie kontrolując mecz. GieKSa prezentowała żenujący poziom. Nazwać ich grę słabą, to wciąż zbyt mało. "Wiara nasza niezachwiana" - w ustach kibiców tym razem brzmiało to dość sarkastycznie. Przy takim wyniku na dwie kolejki przed końcem wielu mówi o spadku. Przyczynia się do tego przede wszystkim nierówna gra piłkarzy Rafała Góraka. Przed nimi wymagające spotkania z Piastem Gliwice i Sandecją, które łatwe nie będą i nikt punktów za darmo nie odda.

- Tradycyjnie trybuny wzywały Prezesa Krysiaka do "abdykacji". Ciekawe, czy w końcu wywiozą go na taczkach?
- Co ciekawsze, doping w drugiej połowie prowadził kilkuletni kibic. Umiejętnie dyrygując fanami zgromadzonymi na "Blaszoku". Ma bajtel talent.Porwał trybuny, wprowadzając na Bukową powiew świeżości.
- W 43 minucie jedyną sytuację (!) mieli gospodarze. Mateusz Zachara poszedł na przebój, chciał strzelić z ostrego kąta, ale pilnowany przez bramkarza stracił koncentrację i pogubił się.

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 27
| < Październik 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
            1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31          
O autorze

Follow my blog with Bloglovin bloglovin

Blogi Sportowe
  • Piszę także na Pubsport.pl
  • Pubsport.pl Kasia Bącalska

    Utwórz swoją wizytówkę wiadomości sportowe, publicystyka, sport na żywo, blog sport