Felietony, chłodna opinia o futbolu i sporcie za twoim oknem.
poniedziałek, 11 czerwca 2012

Euro 2012

Dziś swe zmagania rozpocznie grupa D. W jej drugim spotkaniu o 20:45 w Kijowie zmierzą się Ukraina ze Szwecją.  

Żadna z tych drużyn mimo posiadanego potencjału nie zagrała w półfinałach mistrzostw Europy w ostatniej dekadzie.  Największym sukcesem Ukrainy i jedynym po serii niepowodzeń i przynależności do ZSRR był ćwierćfinał Mistrzostw Świata'06, gdzie w Hamburgu przegrali po trzech golach Włochów, przyszłych triumfatorów tamtego turnieju. W ostatniej dekadzie reprezentacja nie zakwalifikowała się do Euro zarówno w Belgii i Holandii, Portugalii jak i w Austrii i Szwajcarii, a także do mundialu w Korei i Japonii.

Forma kadry prowadzonej przez Olega Błochina była dość niestabilna. W meczach sparingowych potrafili odnieść zwycięstwo nad Austrią i zremisować z Niemcami, ale przegrywali z Włochami, Urugwajem czy dzisiejszymi rywalami Szwedami (0:1).

W reprezentacji znalazła się miejsce dla 35-letniego Andrija Szewczenki, który ostatnie lata kariery spędza w Dynamie Kijów, jak mówi wielu odcinając kupony od sławy. Po tym turnieju oficjalnie zakończy reprezentacyjną karierę, raczej nie na ławce, choć przegrywa rywalizację z Marko Deviciem. Duet napastników mają stworzyć właśnie nowy nabytek Szachtara Donieck i 32-letni Andrij Voronin z Dynamo Moskwa. Obaj strzelili w tym sezonie po 11 goli i nie są gwarancją skuteczności zespołu, którego ambicją jest awans do finału. Uzupełnieniem linii napadu będzie Szewczenko, typowy lis pola karnego, który braki w szybkości może nadrabiać grą w drugiej linii.

Styl jaki prezentują zawodnicy Błochina opiera się grze z kontry i wykorzystywaniu stałych fragmentów gry. Mają prezentować się skutecznie w defensywie i wykorzystywać błędy rywali. Współgospodarz turnieju nie może liczyć na młodych, utalentowanych napastników, bo tych zwyczajnie w kadrze nie ma. Artem Milevskyy i Evgen Seleznov najczęściej wchodzili w klubach z ławki rezerwowych.

Oleg Błochin przed turniejem miał nie lada problem z obsadą bramki. Ze względu na kontuzje nie mógł powołać Andrija Dikania, Ołeksandra Szowkowskiego. Szansę w kadrze dostał 28-letni Andrij Piatow, który wskutek zawieszenia za doping Ołeksandra Rybki  zajął miejsce między słupkami Szachtara Donieck. W spotkaniu ze Szwecją to on prawdopodobnie wyjdzie w pierwszym składzie.

W defensywie będziemy mogli obserwować przemieszanie rutyny z młodością. 29-letni Taras Mychałyk to niezwykle wszechstronny piłkarz mogący grać na każdej pozycji. Jego partnerem może być Yaroslav Rakitskyy obwoływany gwiazdą ukraińskiej piłki.

Selekcjoner musi rządzić twardą ręką. Może powinien zasięgnąć rady Vicente del Bosque, wszak musi spoić w monolit zawodników powołanych z Doniecka(5) i Kijowa(9).  

Przewidywany skład: Andrij Piatow, Jewhen Selin, Taras Michalik - Jewhen Czaczeridi, Ołeh Husiew, Anatolij Tymoszczuk, Rusłan Rotan, Jewhen Konoplianka, Andrij Jarmolenko, Andrij Woronin, Marco Devic.

Za faworyta meczu można uznawać Szwedów, którzy w eliminacjach zajęli miejsce tuż za Holendrami i jako najlepszy zespół z drugich miejsc uzyskali do finałów Euro bezpośredni awans. Dla Erika Hamréna będzie to debiut w roli szkoleniowca na wielkiej imprezie.

"Blagult’" górują nad Ukraińcami doświadczeniem i ograniem na wielkich turniejach. W ostatniej dekadzie dwa razy kończyli ME na fazie grupowej, a 2004 dotarli do ćwierćfinału, gdzie dopiero po serii karnych lepsi okazali się ''Oranje''.  Większość kadrowiczów gra poza Szwecją. Tylko Hysen, Svensson i Par Hansson grają na półwyspie skandynawskim, odpowiednio w Elfsborg, IFK Goteborg i Helsingborg.

Pierwszym golkiperem zespołu jest Andreas Isaksson, który w PSV Eidhoven walczy o miejsce między słupkami z Przemysławem Tytoniem. W kadrze rozegrał on dotąd 93 mecze. Zaś za zdobywanie goli ma odpowiadać Zlatan Ibrahimovic, który będzie mógł liczyć na wsparcie pomocników: Tobiasa Hysena – tylko 2 gole w lidze szwedzkiej i Emira Bajrami, grającego na co dzień w FC Twente.

Ciekawe jest to, że w stronę reprezentantów Polski padają określenia ''farbowane lisy'', a w Szwecji nie słychać głosów protestów na multietniczną kadrę. W niej kolejno znaleźli się: Fin, Kenijczyk Kosowianin i Teherańczyk. Sytuacja jest zgoła odmienna, gdyż zawodnicy mają szwedzkie korzenie. Toivonen i Olsson urodzili się w Szwecji, a Bajrami i Safari przyjechali do Szwecji będąc dziećmi.

Ciekawostką jest rozłożenie ciężaru zdobywania goli w drużynie. Aż 14 piłkarzy strzelało w eliminacjach bramki, co jest rekordem strzeleckim. Dla podopiecznych Olega Błochina, ta informacja będzie zmorą, mogą spodziewać się natarcia z każdej strony. Jednak najbardziej musza się obawiać duetu Ibrahimovic- Toivonen, który we wszystkich rozgrywkach nastrzelał 64 gole.

Przypuszczalny skład: Andreas Isaksson, Olof Mellberg - Andreas Granqvist, Martin Olsson, Mikael Lustig, Kim Kallstrom, Anders Svensson, Rasmus Elm, Sebastian Larsson, Ola Toivonen, Zlatan Ibrahimovic

niedziela, 10 czerwca 2012

Euro 2012

Za nami trzeci dzień Mistrzostw Europy. W dwóch spotkaniach padło sześć goli. Na początek Hiszpanie zremisowali z Włochami w Gdańsku 1:1. Po nich na boisko w Poznaniu wybiegli Irlandczycy i Chorwaci. Ci drudzy po bramce Jelavica i dwóch trafieniach Mario Mandżukica wygrali 3:1 i przewodzą w grupie C z trzema punktami po pierwszej kolejce.

 

Nieswoja La Roja na remis. Wiekowy Di Natale nadzieją Squadra Azzurra

Po Holendrach, wicemistrzach świata, rozczarowali Hiszpanie, którzy zaledwie zremisowali z reprezentacją prowadzoną przez Cesare Prandelliego.

- Pojedynek klubowy zakończył się remisem. W Gdańsku zagrało czterech zawodników Realu Madryt, pięciu FC Barcelony i sześciu Juventusu (Stara Dama ma 50% praw do Giovinco)

- Hiszpanie zagrali szóstką pomocników, bez napastnika. Jak to ujął Dariusz Szpakowski, komentujący ten mecz -  na boisku pojawili się piłkarze "sytuacyjni". Fabregas odgrywał rolę fałszywej dziewiątki. Mimo, że był niewidoczny, jedną akcją dał drużynie remis.

Włosi grali dobrze w obronie. Oba zespoły grały ostrożnie, zachowawczo, nie odsłaniały się, czekały na odpowiednią sytuację, nie ryzykowały. Sytuacje zmarnowali zarówno Torres jak i Balotelli.

Piłkarze Prandelliego zagęścili pole karne i nie pozwalali dojść do sytuacji strzeleckich reprezentantom La Furia Roja. Doskonale taktycznie realizowali schemat nałożony przez szkoleniowca. Grali pressingiem, pilnowali rywali. Gdy próbował strzelać Xavi, zaraz pojawiało się przy nim trzech defensorów. Daniele De Rossi zajął pozycję w trzyosobowym bloku obronnym. Nie może to dziwić, wszak w Romie Luis Enrique wystawiał go jako stopera, przesuwając z pomocy do drugiej strefy. 

Prandelli przeprowadził dobrą zmianę zmieniając niewidocznego, mającego na koncie żółta kartkę Balotellego i wprowadzając w jego miejsce Di Natale. Wcześniej zawodnik Manchesteru City zmarnował "setkę", najpierw odbierając piłkę Ramosowi, by dać ją sobie wygarnąć  tuż przed bramką. Obrońca Realu Madryt ośmieszył go, bowiem 3 sekundy wcześniej był 5 metrów za nim. Jego szybkość zapobiegła stracie bramki, ale i jego błąd mógł się zakończyć porażką La Roja. Balotelli zmarnował kilka dogodnych sytuacji, nie odnajdywał się na boisku, grał statycznie, nie biegał, nie angażował się w grę defensywną, nie cofał się do linii pomocy. Słusznie został zdjęty po godzinie gry.  

Pirlo rozprowadzał piłkę, przerzucał ją z wyczuciem. Akcję wiekowych piłkarzy zwieńczył gol. Pomocnik Juventusu podał do wychodzącego na pozycję Antonio Di Natale, a ten plisowanym strzałem pokonał Ikera Casillasa. Zagapili się Pique, Ramos nie ubezpieczał kolegi. 

Chwilę po bramce dla Włochów wyrównał Fabregas, który ujawnił się spod peleryny niewidki. Zszedł ze skrzydła do środka pola i umieścił piłkę w bramce Gianlugiego Buffona po podaniu Silvy. Były Kanonier potrzebował ledwie 3 minut po zimnym prysznicu zesłanym przez Di Natale, by obudzić swój temperament. Rozgrywający Citizens w pierwszych minutach meczu dobrze przytrzymywał piłkę, rozrzucał ją na skrzydła, ale w miarę upływu czasu gasł i nie potrafił nadać ikry grze zespołu, pobudzić kolegów.

Trzy sytuacje zmarnował efektownie Fernando Torres. Zmienił po 70 minutach Fabregasa. Zamiast powiewu świeżości i efektu bryzy morskiej wniósł do meczu elementy komiczne. Komedie tworzone przez Woody’ego Allena się przy nim chowają. El Nino efektownie zmarnował trzy sytuacje, wywołując salwy śmiechu w kibicach mających w pamięci jego pudła. Trzeba docenić jego łatwość dochodzenia do sytuacji i odnajdywania się w akcjach. Jednak jak na napastnika przystało powinien z zimną krwią wykończyć akcję zespołu. Zabrakło mu wiary we własne umiejętności, sprytu i zimnej krwi.

W kimś trzeba znaleźć kozła ofiarnego remisu i hiszpańskie media wskażą na El Nino. Jego gol mógł dać trzy punkty La Roja, która kolejny pierwszy mecz na wielkim turnieju kończy bez kompletu „oczek”.  (Na Mundialu w RPA Hiszpanie rozpoczęli drogę po triumf od porażki ze Szwajcarią 0:1).

Włoska prasa zarówno może upatrywać winowajcy remisu, wskaże na Balotellego, któremu tego wieczora nic nie wychodziło, poza robieniem groźnych min. Będzie to zupełnie inny stopień rozżalenia niż na półwyspie Iberyjskim. Dla Włochów wyjście z grupy nie jest koniecznością, to opcja, którą mogą wykorzystać. Oni nie rozczarują społeczeństwa tak jak to zrobili dwa lata temu, kończąc mundial na ostatnim miejscu w grupie. Na dziś ich celem jest ćwierćfinał. Jeśli tej fazy nie osiągną, Włosi pretensji mieć większych nie będą mieli. Prędzej obruszą się na rząd, który zadłuża kraj.

Po meczu na stan murawy skarżyli się Xavi i Fabregas, zawodnicy FC Barcelony, którzy są przyzwyczajeni do odpowiednio przygotowanej murawy. Jej długości, odpowiedniego nawodnienia. Po spotkaniu, w strefie mieszanej skarżyli się na jej jakość. Co prawda piłka toczyła się wolniej po boisku, ale dla obu drużyn warunki były jednakowe i nie ma co narzekać. Remis jest wyłącznie wynikiem błędów La Roja i nie wykończonych akcji oraz spartaczonych sytuacji Torresa. Do grona maruderów dołączył Andres Iniesta - wybrany paradoksalnie najlepszym zawodnikiem spotkania.

PS. Zwróciliście uwagę na brak reakcji sędziego na faul Cassano na Casillasie? Zawodnik Milanu bezpretensjonalnie wszedł od tyłu w nogi bramkarza. Jakże on nie ma wstydu by biegać po boisku. W jego wieku takie afery nie przystają. Sędzia powinien pokazać żółty kartonik, szkoda, że olał całą sytuację.

Outsiderzy czy czarne konie?

Mecz outsiderów vel czarnych koni nie rozczarował, przyniósł wiele emocji. Podopieczni Slavena Bilica grali mile dla oka i spychali do głębokiej defensywy piłkarzy Giovanni'ego Trapattoniego, którzy w klasyfikacji wpuszczonych szmat zapewne będą przewodzić. Trzy razy piłkę z siatki musiał wyjmować Shay Given. Dla niego był to katastrofalny występ, nie pomógł swojej ekipie, a zawiódł.  Między słupkami bramki The Boys in Green był dość niepewny, zawinił przy trzeciej bramce dopieszczając piłkę głową.

Gorąca krew przepływała przez żyły walecznych wyspiarzy, którzy ambicją nadrabiali braki techniczne. Nie spuszczali z tonu, kilka razy sędzia musiał gasić „pożary” po faulach. Na boisku nikt się nie oszczędzał. Z tonu nie spuszczano.

Chorwaci grający w przeświadczeniu o zbliżającym się osieroceniu kadry prezentowali się okazale. Nadciągali z szybkością rozprzestrzeniającego się cyklonu do pola karnego Irlandczyków. Mieli szansę na trzeci gol do szatni, ale piłka wpaść nie chciała, przetoczyła się ledwie nad poprzeczką. Za to już po przerwie Mandżukić trafił po raz drugi na 3:1.

Do przerwy w Poznaniu emocje nie pozwalały oderwać oczu od boiska. Piłkarze stworzyli sobie aż 14 sytuacji podbramkowych. W następnej odsłonie zaserwowali kolejnych cztery. Choć celnych strzałów padło osiem, piłkarze mogli się poszczycić skutecznością na poziomie 50%.

Zawodnicy grali szybko, porywająco, choć i chaos wkradał się w ich zagrania, może to i przez pogodę wkradało się trochę przypadkowości w ich grę. Chorwaci dominowali, Irlandczycy próbowali nadrabiać ambicją. Pierwszą połowę tego meczu można uznać za najlepszą w turnieju jak dotąd, a cały mecz zaliczyć do grona najbardziej emocjonujących. 

Nierozstrzygnięty pojedynek w Paryżu

Finałowy pojedynek Wielkiego Szlema na korcie Philippe'a Chatriera został przerwany w czwartym secie przy stanie 2:1 w setach dla Rafaela Nadala i 1:2 w gemach. Opady deszczu zmusiły organizatorów do przełożenia pojedynku. Zostanie on dokończony jutro o 13. 

Tenisistom przerwa da chwilę wytchnienia, szczególnie Nadalowi, który wygrał ostatniego gema przed wymuszoną przerwą. Wcześniej osiem gemów padło łupem Serba. Jutro ma się rozstrzygnąć czy po raz siódmy Nadal zostanie koronowany królem mączki, czy też Nole po raz pierwszy zatriumfuje w Paryżu i sięgnie po czwarty Szlem z rzędu.

Rafael Nadal podczas finałowego pojedynku na korcie Philippe'a Chatriera walczył o siódmy triumf w Paryżu. Dotąd sześć razy był niepokonany na francuskiej ziemi. Ten rekord dzierży wespół z Bjoernem Borgiem, przynajmniej do jutrzejszego popołudnia. Dla Novaka Djokovica był to pierwszy finałowy pojedynek w turnieju na kortach Rolanda Garrosa. Dotąd dochodził trzykrotnie do fazy półfinałowej. Ostatni mecz tej dwójki zakończył się zwycięstwem w dwóch setach Rafy w Rzymie. Dla Serba była to wyczerpująca impreza, bowiem rozegrał dwa pięciosetowe pojedynki z Tsongą i Seppim, zanim zmierzył się w 1/2 z R.Federerem.  Nadal w w drodze do finału stracił tylko 35 gemów, zaś jego rywal ponad trzy razy więcej, aż 81!

Djokovic podczas French Open nie jest w najwyższej formie. Pojedynek z Rogerem Federerem uwypuklił wszystkie jego błędy. Wygrał z Helwetem w trzech setach mimo nie najlepszej gry. Z Rafą od początku mecz nie układał się po jego myśli, przegrał trzy pierwsze gemy. Dobrze zaczął Hiszpan, który dobrze serwował  i perfekcyjnie kończył podania. Djokovic konsekwentnie posyłał piłki na forhend Nadala. Serb popełniał niewymuszone błędy, nie wszedł dobrze w mecz. Tak jak wczoraj Mario Gomez był niewidoczny w meczu z Portugalią, tak Djokovic nie był sobą w pierwszym secie. Niemiecki piłkarz po jednej akcji strzelił gola, wcześniej niecelnie dwukrotnie strzelając główką, zaś serbski tenisista nie grał dobrze, trafiał w siatkę, powielał własne błędy i wydawało się, że nie błyśnie i nie pośle jednej kończącej piłki, do trzeciego seta czekaliśmy na jego przebudzenie.

Początek finału był jednostronny, nie przypominał pojedynku liderów rankingu ATP. Nole przełamał serwis Rafy dopiero w czwartym gemie, w grze na przewagi. W następnym także nie dał szans turniejowej dwójce wygrywając swoje podanie do 30. W miarę wchodzenia w rytm spotkania wyrównał na 3:3. Po 58 minutach Rafa zakończył pierwszego seta skrótem i wygrał go do zera.

Pogoda nie rozpieszczała zawodników. Już po 30 minutach gry kibice wyciągnęli parasole, a zawodnicy musieli zostać na korcie. Obaj tenisiści skupili się na defensywnej grze, odbijaniu piłek zza linii. Nie było to widowisko jakiego dostarczały wcześniejsze pojedynki Serba i Hiszpana. Ten pierwszy grał jakby bez energii, zmieniał rakiety, w dobrych sytuacjach zamiast dopisywać sobie kolejne punkty posyłał piłki na tę stronę kortu, gdzie Nadal łatwo kończył je winnerami.

W drugim secie publiczność ''nagrodziła'' gwizdami Nole, po tym gdy ten sfrustrowany uderzył rakietą w swoją ławeczkę. Przy stanie 5:3 dla Nadala, silnych opadach deszczu i podmuchach wiatru grę przerwano.

Po niemal godzinie przerwy grę na korcie wznowiono. Drugiego seta do 3 wygrał Nadal. Jednak w kolejnej odsłonie górą był rywal, który podarował ubiegłorocznemu mistrzowi tylko dwa gemy. Co ciekawe Hiszpan od stanu 2:0 w trzecim secie przegrał osiem kolejnych gemów. Gracze mieli problemy z poruszaniem się po mączce. Ślizgali się i nie pozwalali sobie na wiele ofensywnych zagrań. Gra przy takiej pogodzie groziła kontuzją. 

W kolejnej odsłonie w najdłuższej wymianie mecze piłka odbiła się aż…44 razy. Przy prowadzeniu 2:0 numeru 1, Rafa wygrał gem do 15. Chwilę potem organizatorzy po raz kolejny kazali zejść zawodnikom z kortu Philippe'a Chatriera w wyniku złych warunków atmosferycznych. Rafa był wyraźnie rozgoryczony decyzją sędziego. Mecz zostanie dokończony jutro o 13.

Stan meczu: 6:4, 6:3, 2:6, 1:2  

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 27
| < Sierpień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      
O autorze

Follow my blog with Bloglovin bloglovin

Blogi Sportowe
  • Piszę także na Pubsport.pl
  • Pubsport.pl Kasia Bącalska

    Utwórz swoją wizytówkę wiadomości sportowe, publicystyka, sport na żywo, blog sport