Felietony, chłodna opinia o futbolu i sporcie za twoim oknem.
środa, 13 czerwca 2012

Holandia z zerowym dorobkiem

Szósty dzień Mistrzostw Europy za nami. Duńczycy przegrali z Portugalią 2:3, a Niemcy w szlagierze zwyciężyli nad Holendrami 2:1. Oranje sami sobie zgotowali los nieszczęśników, którzy o awans muszą drżeć, mając matematyczne szanse na wyjście z grupy.

Gang Olsena trafiony trzykrotnie.

Czyżby zwycięstwo nad "Oranje" było wypadkiem przy pracy Duńczyków? Niesieni na skrzydłach po wygranej z wicemistrzami świata, utytułowanymi rywalami, pełnymi dumy grającymi w renomowanych klubach  jakby spuścili z tonu. Gra w ataku pozycyjnym się nie sprawdzała. "Gang Olsena" nie był tak groźny jak powinien. Stracili dwie bramki po trafieniach przy bliższym słupku, a mogli schodzić do szatni przy stracie większej niż jeden gol, gdyby nie nieporadność Ronaldo czy Postigi, którzy mieli swoje szanse. Cr7 nie wykorzystał rzutu wolnego, posyłając piłkę wysoko nad poprzeczkę. Kiedyś specjalista od rzutów wolnych, dziś zawodnik przeciętny w tym aspekcie. W ostatnim sezonie mógł się peszyć słuchając statystyk, które wskazywały na 40 nie wykorzystanych prób z różnych pozycji na boisku.

Duńczycy nie mieli nic do stracenia, wszak to oni mieli przed tym meczem na koncie 3 ''oczka''. Trafili tuż przed gwizdkiem Craiga Thompsona kończącym pierwszą połowę. Nicklas Bendtner dał sygnał kolegom do gry wykorzystując podanie Michaela Krohn-Dehliego, który oszukał golkipera ''Seleccao'' i zagrał do niepilnowanego w polu karnym piłkarza Arsenalu Londyn. Niczym wytrwani pokerzyści wrócili do gry, mimo, że ich karty nie wskazywały brydża. Bendtner strzelił gola dla swojego Gangu w wygranym eliminacyjnym spotkaniu do Mistrzostw Europy. Wówczas podopieczni Mortena Olsena wygrali 2:1 i zapewnili sobie bezpośredni awans do Euro. Piłkarz dobrze spisuje się przeciwko Portugalczykom, strzelił w pięciu spotkaniach pięć goli. W całych eliminacjach trafił zaledwie 3 razy, ale to jego trafienie zapewniło wówczas pierwsze miejsce w grupie.

Cristiano Ronaldo to piłkarz specyficzny. Strzelający jak na zawołanie, plujący ogniem ciągłym niczym z karabinu maszynowego na arenie klubowej. W reprezentacji jednakoż przepoczwarza się w nieporadnego zawodnika. Zawodzi, nie potrafi kolegów natchnąć i poprowadzić do triumfu. Pokazuje swoje dwa skrajne oblicza. Paulo Bento mimo wielu gwiazd w składzie nie stworzył kolektywu, w którym akcje i gole nie zależałyby od indywidualności, ale od zespołu. Portugalczyk, który w barwach Realu Madryt strzelił 60 goli, w kadrze nie spełnia się zawodowo. Dość powiedzieć, że w eliminacjach grupy H nie trafił do siatki ani razu, a na ostatnim mundialu strzelił tylko słabej Korei Północnej, w której to skład miał ponoć ingerować Kim Dzong Il. Doskonałą sytuację zmarnował po wznowieniu gry, strzelając wprost w rękawice Rui Patricio.

Reprezentacja chłopców niespełnionych na arenie międzynarodowej. Chimerycznych, osiągających sukcesy w klubach. To zlepek indywidualności, które swych atutów nie potrafią przerzucić na scenę międzynarodową. Sami na siebie ściągnęli klątwę wiecznych chłopców, którzy nie potrafią nic ugrać w rozgrywkach. Dziś nie wykorzystali swoich stuprocentowych sytuacji, a Duńczycy okazale odpłacili się za dane im prezenty. Do remisu doprowadził Bendtner strzelając na 2:2, kolejny raz główką. Znowu możemy zachwycać się strzałami tą częścią ciała w czasie Euro. Szkoda, że chwile glorii i chwały trwały tak krótko dla Olsena. Gloria Victis nie jest im pisane. Na 3:2 wyprowadził Portugalczyków Silvestre Varela. Chwilę wcześniej byli w piekielnych czeluściach, zamknięci w kręgu, z własnymi słabościami.

Symfonia Loewa

Ostatni akord wydają podopieczni Berta van Marwijka. Jadą na bezdechu i wydaje się, że jeśli nie znajdą źródła, z którego czerpać będą energię odnawialną, ich zapasy ofensywne szybko się wykończą, a już są na wyczerpaniu. Wydawałoby się pełny bak, naładowane akumulatory i soliści, którzy poprzez swoje umiejętności poprowadzą Oranje do triumfu, w końcu sięgną po laur. Tymczasem ostatnie tchnienia w obozie Holendrów są coraz bardziej odczuwalne. Gdzie szukać epicentrum kryzysu?

Po pierwszej połowie meczu  z Niemcami w Charkowie, Holendrzy przegrywali dwoma bramkami. Do szatni schodzili z nietęgimi minami. Dwa trafienia Mario Gomeza przybiły ich. Wcześniej sami sobie zgotowali los, marnując kilka dogodnych sytuacji. Raz to Afellay próbując podawać, nadział się na Hummelsa, który wybił piłkę zmierzającą do Van Persiego. Kolejny raz Robben został złapany na spalonym i wydawało się, że na Oranje została nałożona anatema, której nie potrafią zdjąć. Czyżby targały nimi sprzeczne uczucia, szatnia była podzielona?

Na kontaktowego gola Oranje zdobyli się dopiero po 70 minutach gry. Van Persie po indywidualnej akcji soczyście umieścił piłkę w okienku. Jednak był to jedyny wydany akord przez wicemistrzów świata, którzy powrócili do stanu bezradności. Zmiany nie przyniosły spodziewanych rezultatów.

Sytuacja w grupie B

Na kolejkę przed końcem rozgrywek fazy grupowej reprezentacja Niemiec zapewniła sobie awans do ćwierćfinału niezależnie od wyniku spotkania z Duńczykami, którzy by awansować muszą zremisować z Niemcami i liczyć na to, że Portugalczycy przegrają z Oranje. Seleccao zaś muszą wygrać z Holendrami, by zapewnić sobie wyjście z grupy – na spotkanie Niemcy-Dania nie będą musieli spoglądać w tym przypadku gdyż będą mieli 6pkt na koncie i lepszy bilans bezpośrednich spotkań z ''Gangiem Olsena''.

Holendrzy mają już tylko matematyczne szanse na wyjście z grupy B. Mają na koncie zero punktów i plasują się na ostatnim miejscu w tabeli. 

Gang Olsena

Dziś we Lwowie o 18 w drugiej kolejce gier grupy B zmierzą się Dania i Portugalia. Jeśli ''gang Olsena'' wygra to spotkanie, będzie miał na koncie 6 punktów i znacząco przybliży się do awansu do ćwierćfinału.

Przed rozpoczęciem turnieju to Portugalczycy, a nie Duńczycy byli wymieniani jako Ci, którzy mogą przeciwstawić się Niemcom i Holendrom. Tymczasem po golu Mario Gomeza stracili punkty w spotkaniu z wicemistrzami Europy'08 i utrudnili sobie drogę do wyjścia z grupy. Dziś staną naprzeciw kadry prowadzonej przez Martina Olsena i nie będą w tym starciu faworytami. Posłanie kadry Berta van Marwijka do narożnika dodało im zapewne ''skrzydeł''.

''Gang Olsena'' zaliczany do grona outsiderów nie ma w składzie wielkich nazwisk, a na koncie tytułów. W ostatniej dekadzie ich największym osiągnięciem był ćwierćfinał w ME w Portugalii, w którym zostali posłani na deski przez Czechów. Będą chcieli powtórzyć historię przodków, którzy 20 lat temu zostali mistrzami kontynentu, także dość niespodziewanie. Zagrali w Szwecji tylko dzięki wykluczeniu Jugosławii (w związku z prowadzeniem przez nią działań wojennych na terenie Bośni) i zostali mistrzami. Na dziś drużynie nie daje się większych szans na dojście choćby do półfinału.

W pierwszej kolejce fazy grupowej Duńczycy niespodziewanie pokonali Holendrów 1:0 i powoli wyrastają na czarnego konia czempionatu. Gola być może na wagę awansu do 1/4 strzelił Michael Krohn-Dehli. Holendrzy walili głową w mur, oddawali nieporadne strzały w kierunku bramki strzeżonej przez Stephana Andersena, który dosłownie za pięć dwunasta zastąpił między słupkami kontuzjowanego Thomasa Soerensena. ''Oranje'' mają przysłowiowy nóż na gardle i niezależnie od wyniku spotkania we Lwowie, będą musieli pokonać Niemców w Charkowie lub zremisować i liczyć na łut szczęścia w ostatniej kolejce fazy grupowej.

O 18 naprzeciw Duńczyków, nie mających gwiazd w składzie wyjdzie wataha Paulo Bento. Kopciuszek jest skazywany na pożarcie, jednak nie ma nic do stracenia. Trzypunktowa przewaga nad rywalami daje im spokój psychiczny. Presja ciążyć będzie na Cristiano Ronaldo i spółce, najdroższej ''superprodukcji'' spośród reprezentacji biorących udział w Mistrzostwach Europy.

''Seleccao'' mierzyli się już w eliminacjach z ''Duńskim dynamitem''.  Pierwsze spotkanie wygrali 3:1 po dublecie Naniego i trafieniu Cristiano Ronaldo. W rewanżu lepsi okazali się rywale, którzy dzięki wygranej awansowali bezpośrednio do finałów Euro z pierwszego miejsca.

- Mamy prawdziwą drużyną, która ciężko na siebie pracuje. Inni mają wielkie gwiazdy, a my zespół, powiedział na wtorkowej konferencji najdłuższy stażem na Euro selekcjoner Morten Olsen.

Mecz sędziować będzie Szkot, Craig Thomson.

wtorek, 12 czerwca 2012

 Euro 2012

Dziś na stadionie miejskim we Wrocławiu w drugiej kolejce gier zmierzą się reprezentacje Czech i Grecji. Obie jedenastki wybiegną na boisko o godzinie 18.Opis: http://pubsport.pl/wp-includes/js/tinymce/plugins/wordpress/img/trans.gif

Obie drużyny w pierwszych spotkaniach straciły punkty. Czesi przegrali z Rosjanami 1:4 po dwóch golach Dzagoeva i trafieniach Szyrokowa i Pawljuczenki. Grecy zaś zremisowali z Polakami, choć gdyby nie niewykorzystany rzut karny przez Giorgosa Karagounisa mogliby przystępować do dzisiejszego spotkania z trzema punktami na koncie. Jednak to ich wskazuje się jako faworytów starcia ze względu na cechującą ich dyscyplinę taktyczną.

W kadrze prowadzonej przez Fernando Santosa zabraknie dwóch podstawowych obrońców. Sokratis Papastathopoulos jest zawieszony za czerwoną kartkę, którą pokazał mu Velasco Carballo w meczu otwarcia. Z powodu zerwanie więzadeł w kolanie nie zagra także Avraam Papadopoulos. Z obozu Greków napływają kolejne wiadomości. Może nie wystąpić pomocnik Giorgos Fotakis, który podczas treningu doznał kontuzji uda, która prawdopodobnie wyeliminuje go z wieczornego starcia.

Od pierwszej minuty szansę może dostać strzelec jak dotąd jedynego gola dla Mistrzów Europy z 2004r., Dimitris Salpingidis. Na Stadionie Narodowym wszedł na murawę z ławki rezerwowych zastępując w 46 minucie nieporadnego Sotirisa Ninisa. Poza bramką, wywalczył także ''jedenastkę'', obronioną przez Przemysława Tytonia.

Selekcjoner Czechów, Michal Bilek zdecyduje się na zmiany w porównaniu z pierwszym spotkaniem. Miejsce w składzie może stracić napastnik Milan Baros. Linię obrony mogą wzmocnić zaś David Limbersky i Tomasz Hübschman.

Arbitrem, który poprowadzi spotkanie będzie 43-letni Francuz Stephane Lannoy, który w chwilach wolnych zajmuje się….sprzedażą gier video. Od sześciu lat jest sędzią międzynarodowym. Zasłynął kilkoma decyzjami, za które media pobłażliwie go nie potraktowały. Co ciekawe w jednej z kontrowersyjnych sytuacji udział miał napastnik naszych południowych sąsiadów Milan Baros. Miał on obrazić na tle rasistowskim piłkarza Olympique Marsylia, Stephane'a Mbia. Sędzia w protokole pomeczowym incydentu nie opisał.

Dotąd okazywało się, że ''szlagiery'' zawodziły, a spotkania drużyn skazywanych na szybkie pożegnanie się z turniejem były bardziej emocjonujące. Więc i dziś możemy spodziewać się walki, bowiem reprezentacja, która dziś przegra straci praktycznie szanse na dalszy udział w turnieju (nie licząc ostatniego meczu fazy grupowej).

Czesi oraz Grecy muszą walczyć o dobry wynik, gdyż ich bilans bramkowy jest jak dotąd niepokojący. Przy równej liczbie punktów w tabeli, po fazie grupowej będzie decydować bezpośredni mecz między drużynami i  ich bilans bramek.  Dla podopiecznych Franciszka Smudy byłoby lepiej, gdyby spotkanie zakończyło się podziałem punktów.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 27
| < Sierpień 2016 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31        
O autorze

Follow my blog with Bloglovin bloglovin

Blogi Sportowe
  • Piszę także na Pubsport.pl
  • Pubsport.pl Kasia Bącalska

    Utwórz swoją wizytówkę wiadomości sportowe, publicystyka, sport na żywo, blog sport